W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem
Aktualności

wróć

Żal

6 III 2017, 11:21:00

To krótki tytuł, ale myślę, że skłoni posiadaczy samochodów (i nie tylko) do myślenia. Do myślenia o wszystkich, a nie tylko o sobie.

Późny wieczór na osiedlu. Wzdłuż jednego z bloków po chodniku jedzie samochód. Kierowca nie patrzy, że inna osoba idzie tym chodnikiem. Jedzie wprost na niego i zmusza go do ustąpienia Jak to jest? Chodnik jest dla ludzi czy dla samochodów? Mało tego. Wjeżdża na trawnik i tam pozostawia samochód odchodząc do bloku. Kawałek dalej, przy tym samym bloku na chodniku stoi dostawczy samochód. Kolejny wjeżdża obok niego i stawia na kolejnym kawałku trawnika. Dla przechodnia pozostaje przejście …. po trawniku. A gdyby zdarzyło się nagłe wezwanie pogotowia lub straży pożarnej ? Nie byliby w stanie dojechać pod blok. Ile jest warte ludzkie życie? Dla bezmyślnych właścicieli samochodów pewnie NIC! I taka jest codzienność. Żal mi trawników, które rozjeżdżone przedstawiają katastrofalny widok. Koleiny z wodą wyglądają jak krajobraz księżycowy. I każdy ma swoje wytłumaczenie - że nie ma miejsca, że Spółdzielnia Mieszkaniowa nie buduje parkingów, itd., itp. Ale czy to znaczy, że można nałogowo niszczyć to, co wspólne. Nie, nie zgadzam się! To jest moje, nasze, wspólne. Ktoś ten trawnik założył, ktoś o niego dba. Ten ktoś to ja, ty, oni, my. Czy naprawdę nie ma kary za niszczenie zieleni?????

I jeszcze jedno. Późny wieczór, spacer z psem. Pod jednym z bloków pies załatwia swoją potrzebę. Stoję i czekam. Z klatki wychodzi Pan, który nie przebierając w słowach zwraca mi uwagę. Nie przytoczę jego słów, bo szkoda czasu. Wyciąga komórkę i krzyczy, że zadzwoni na Policję. Pies przestraszony a ja myślę: pokłócił się z żoną? dziecko przyniosło pałę ze szkoły? Zdejmuję rękawiczkę, wyciągam z kieszeni worek i robię to co każdy właściciel psa robi –sprzątam. Pan pomruczał i odszedł. Wsiadł do samochodu stojącego na trawniku. Odpalił, pojechał do przodu, do tyłu pogłębiając wyrwy w ziemi i ….odjechał. Ogarnął mnie pusty śmiech przez łzy.

I tak to jest. U innych widzi źdźbło, ale u siebie belki nie zobaczy. Gnieźnieńska SM (ri)