W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem
17 września 2019 r., Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta
Aktualności

wróć
Ogrodzone utopie. Urbanistyczna klęska dla miasta

Ogrodzone utopie. Urbanistyczna klęska dla miasta

27 VIII 2015, 09:24:00
Rodziny z dziećmi szukają miejsc zapewniających bezpieczeństwo i zabawę najmłodszym.

Rodziny z dziećmi szukają Osoby bezdzietne chcą na osiedlu zamkniętym ciszy i spokoju, biegające dzieci im przeszkadzają - dochodzi do waśni. Ale główną wadą takich osiedli jest to, że stanowią swego rodzaju wyspy, budową i funkcją przypominają getta, stąd termin "gettoizacja"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Aleksandra Kozłowska: Niedawno obroniłaś pracę magisterską na temat osiedli grodzonych. Co chciałaś w niej pokazać?

Dominika Hubicka*: Chciałam przeanalizować zalety i wady takich osiedli. Zanim rozpoczęłam zbieranie materiałów, sądziłam, że grodzenie osiedli ma generalnie pozytywne skutki: zapewnia bezpieczeństwo mieszkańców, poczucie komfortu, estetyki miejsca zamieszkania. W miarę badania tematu stwierdziłam jednak, że to zjawisko zdecydowanie niekorzystne.

Dlaczego?

- Poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Płot wcale nie chroni przed kradzieżą czy włamaniem. Raczej pokazuje: mam coś wartościowego, coś, czego należy strzec. Zdarza się, że na strzeżonych osiedlach jest więcej kradzieży niż na niestrzeżonych.

Ale główną wadą takich osiedli jest to, że stanowią swego rodzaju wyspy, budową i funkcją przypominają getta, stąd też termin "gettoizacja". Prof.Bohdan Jałowiecki, socjolog zCentrum Europejskich Studiów Regionalnych iLokalnych UW, pisze, że getto ma odzwierciedlenie przestrzenne w barierze społecznej, która nie zawsze przybiera wyraz fizyczny. Bariery tworzy się głównie w celu odseparowania od siebie danych grup społecznych.

Dawniej w miastach nie było segregacji społecznej, biedni i bogaci mieszkali na jednym obszarze. Mury, płoty miały charakter obronny. Dziś ich podstawową funkcją jest oddzielanie. Osiedla grodzone są "urbanistyczną i tożsamościową klęską dla miasta" - pisze Katarzyna Milewska-Osiecka w artykule "Fizjonomia i układy urbanistyczne nowego budownictwa mieszkaniowego jako element kształtowania warunków mieszkaniowych (na wybranych przykładach)". Chodzi nie tylko o kwestie architektoniczne, ale również społeczne. Ludzie zaczynają dzielić się na - my, mieszkający na osiedlu grodzonym, i oni - zamieszkujący poza nim i na odwrót. A przy tym mieszkańcy osiedli zamkniętych uważani są za lepszych, bogatszych, a osoby mieszkające poza murem za gorszych, bo biedniejszych.

Badacz polskich osiedli zamkniętych, socjolog i etnolog Jacek Gądecki wśród negatywnych skutków mieszkania w takiej przestrzeni wymienia m.in. fakt, że dostęp do niej jest ograniczony nie tylko dla mieszkańców, ale też dla ich gości - aby dostać się na teren, muszą przekroczyć bramę i jednocześnie poddawani są kontroli poprzez m.in. rozmowę przez domofon. Tym samym ogrodzenia jeszcze bardziej podkreślają cechę, jaką jest zamknięcie.

Jak osiedla grodzone wpływają na przestrzeń miejską?

- Przecinają ją, prowadzą do fragmentaryzacji miasta. Bardzo często występuje zjawisko zamykania ulic czy zmiany ulic publicznych w zamknięte. Dla mieszkańców spoza muru to duży problem - ich codzienna trasa zostaje wydłużona i jest trudniejsza do pokonania. W Gdańsku przykładem takiej sytuacji było osiedle Trzy Żagle na Przymorzu. Osiedle składa się z trzech budynków, a w trakcie realizacji jest Czwarty Żagiel. Deweloperem oraz wykonawcą osiedla jest firma Inpro SA. Pierwszy budynek oddano do użytku w 2010 r. Jak sam wykonawca podkreśla, osiedle Trzy Żagle jest osiedlem ogrodzonym i monitorowanym z pomieszczenia ochrony.

Gdy inwestor rozpoczął realizację projektu, mieszkańcy sąsiednich bloków zauważyli, że ścieżka, która umożliwiała najszybsze dotarcie do znajdującego się przy głównej drodze przystanku autobusowego i sklepów, zostanie odcięta przez płot. W połowie 2009 r. deweloper zagrodził przejście hałdą ziemi, a następnie ogrodził je płotem. Wielu okolicznych mieszkańców zaczęło skarżyć się, że droga do przystanku i sklepów wydłuży się nawet o kilkaset metrów. A gdy ogrodzono również większość osiedla Trzy Żagle, mieszkańcy dzielnicy postanowili, że skoro oni nie mogą przechodzić przez teren osiedla, to uniemożliwią to również swoim sąsiadom. I przegłosowali budowę płotu.

Skutki takich działań odczuwają nie tylko mieszkańcy dzielnicy, ale i właściciele tamtejszych sklepów, które zaczynają tracić klientów.

Prawo pozwala właścicielowi ogrodzić swój teren. Deweloper robi to legalnie.

- Tak. Deweloper nie ma też obowiązku wykonania przejścia w miejscu, w którym dotychczas ono funkcjonowało. W przypadku Trzech Żagli na początku realizacji tej inwestycji miasto mogło wykupić część terenu osiedla i poprowadzić przejście. Ale stwierdzono, że nie jest to na tyle ważny szlak komunikacyjny, aby go zachować.

Przykład ten pokazuje, że każda ze stron konfliktu w inny sposób postrzega problem. Mieszkańcy Trzech Żagli wykupili mieszkania na osiedlu grodzonym i nie chcą, aby ludzie z zewnątrz chodzili po jego terenie. Obniżyłoby się ich poczucie komfortu i bezpieczeństwa życia. A mieszkańcy okolicznych bloków zostali pozbawieni szlaku komunikacyjnego. Przy planowaniu osiedli należałoby uwzględniać interesy większej grupy osób.



Jak wygląda życie na zamkniętych osiedlach? Czy ludzie są tam szczęśliwi? Odseparowali się przecież od złych ulic, bezdomnych, dresiarzy.

- Z badań socjologicznych wynika, że osiedla grodzone niszczą więzy międzyludzkie. Ich mieszkańcy izolują się od siebie, nie ma żadnych relacji sąsiedzkich. A jeżeli jakiekolwiek występują, przyjmują wymiar bardziej formalny, grzecznościowy.

W "zwykłych" blokach ludzie też przeważnie poprzestają na "dzień dobry" - "dzień dobry".

- Czasem jednak nawiązują więzi. Właściciele psów spotykają się z pupilami o tej samej porze, mamy z dziećmi czy babcie z wnukami umawiają się w piaskownicy. A mieszkańcy osiedli grodzonych często mają wygórowane oczekiwania wobec otoczenia, które jeśli nie są spełniane - wywołują konflikty. Rodziny z dziećmi poszukują miejsc zapewniających bezpieczeństwo i zabawę najmłodszym. Osoby bezdzietne chcą ciszy i spokoju, biegające dzieci im przeszkadzają - dochodzi do waśni.

Rozmawiałam z byłymi mieszkańcami osiedli grodzonych. Wyprowadzili się, bo mieli dość samozwańczych stróżów porządku. Starszy pan zabronił dzieciom grać w piłkę, innego denerwowali goście odwiedzający sąsiadów i przechodnie fotografujący budynek. A już nie daj Boże było mieć tam psa!

- Właśnie. Posiadanie zwierząt, podobnie jak i dzieci to częsty punkt zapalny w zamkniętych osiedlach. Ale płoty rodzą także konflikty zewnętrzne. Choćby dostępność do placów zabaw - mieszkańcy osiedli zamkniętych mogą korzystać z miejsc rekreacyjnych poza murem, lecz nie dzieje się tak w odwrotnej sytuacji. Place zabaw w gated communities są zamykane, a klucze do bramek mają jedynie mieszkańcy.

Niedawno szeroko omawiane, i w Gdańsku, i w całej Polsce, były osiedla Jabłoniowa i Lawendowe Wzgórze na Jasieniu. Wybudowane przez firmę Robyg Lawendowe Wzgórze nie jest otoczone murem ani płotem. Jabłoniowa, składające się z 10 czterokondygnacyjnych budynków, to - jak na oficjalnej stronie podkreśla deweloper, firma Inpro - osiedle zamknięte. Jego mieszkańcom zapewniono dostęp do terenów zielonych, placu zabaw oraz boiska wielofunkcyjnego.

Od czego zaczął się problem?

- Od tego, że mieszkańcy Lawendowego Wzgórza zaczęli korzystać z boiska na osiedlu Jabłoniowa. U siebie nie mieli miejsca przeznaczonego do gier zespołowych. Spotkało się to jednak z dużym niezadowoleniem sąsiadów. Podkreślali, że tylko oni mają prawo grać na boisku, ponieważ zapłacili za teren, kupując mieszkania. Jeden z mieszkańców osiedla Jabłoniowa wezwał nawet policję, skarżąc się, że boisko zajmują sąsiedzi z osiedla otwartego.

Mieszkańcy Lawendowego Wzgórza wystosowali zatem pismo do zarządu osiedla zamkniętego z prośbą o udostępnienie terenu rekreacyjnego. Zarząd zgodził się, by grali, ale za 1500 zł miesięcznie. Taka suma przerastała możliwości mieszkańców Lawendowego Wzgórza. Skończyło się więc na zamontowaniu drutu kolczastego na płocie osiedla zamkniętego.

Inny powód konfliktów zewnętrznych to miejsca parkingowe. Duża część mieszkańców osiedli grodzonych oraz ich goście zostawiają pojazdy poza murami, ograniczając liczbę miejsc parkingowych osobom z osiedli otwartych.

Ciekawym spostrzeżeniem socjologów jest też fakt, że mieszkańcy osiedli zamkniętych nie wykazują przywiązania do miejsca zamieszkania, nie identyfikują się z nim. Przywiązują się raczej do swojego mieszkania, domu, a nie do dzielnicy. Bariera w postaci płotu nie sprzyja poczuciu identyfikacji z danym miejscem. Skutkiem jest spadek zaangażowania społecznego w lokalną działalność.

Ale muszą być też pozytywne strony życia w zamkniętych osiedlach, inaczej nikt by tam nie kupował mieszkań.

- Oczywiście. Takie osiedla są nowoczesne, o wysokim standardzie wykonania, po prostu ładne - często w przeciwieństwie do tego, co na zewnątrz. Nazywane są w sposób budzący pozytywne skojarzenia: Urocze Wzgórze, Osiedle Królewskie, Zielony Zakątek. Wszystko to buduje klimat utopii, niemal raju na ziemi. Mieszkańcy tych osiedli pytani o plusy życia w zamkniętej przestrzeni zwracają uwagę też na to, że nie mają tu wstępu osoby nieupoważnione i niechciane, domokrążcy, kolporterzy materiałów reklamowych. To ważny element komfortu.

Co badania mówią o tej polskiej skłonności do grodzenia się? Skąd taka potrzeba?

- Pierwsze współczesne osiedla grodzone powstały w 1997 r. Były reakcją na brak, w czasach komunistycznych, prawa do własności prywatnej. Przyczyn grodzenia przestrzeni można upatrywać też w różnych aspektach, m.in. przemianach ekonomicznych, gospodarczych, kulturowych czy społecznych. W bardzo wielu opracowaniach dotyczących osiedli grodzonych przewija się wątek dotyczący potrzeby poczucia bezpieczeństwa i większego prestiżu zamieszkiwania.

Ale skoro urbaniści i socjologowie nie mają wątpliwości co do tego, że grodzone osiedla zaburzają tkankę miasta i niszczą i tak w Polsce mocno nadszarpnięte więzi społeczne, dlaczego tych osiedli przybywa?

- Wiele władz lokalnych nie zabiera stanowiska dotyczącego grodzenia. Jest za to ciche przyzwolenie włodarzy miast na działalność firm deweloperskich i osiągane dzięki temu zyski. Samorządy lokalne nie negują również działań deweloperów, ponieważ chcą oni poprawy infrastruktury komunalnej, wizerunku jednostki samorządowej z prywatnych środków finansowych inwestora.

Uważa się, że budowa osiedli grodzonych nie wymaga nakładów finansowych od władz publicznych. Owszem, samo wybudowanie osiedla ich nie wymaga. Ale samorząd musi zapewnić infrastrukturę techniczną nowym osiedlom: doprowadzić drogi, zapewnić oświetlenie, stworzyć ciągi piesze. To inwestycje prowadzone na zewnątrz osiedli grodzonych, ale służące głównie ich mieszkańcom. Opłacone ze środków publicznych, a wykorzystywane jedynie przez konkretną grupę społeczną.

Jednak stopniowo sami deweloperzy zaczynają dostrzegać kontrowersje pojawiające się w związku z grodzeniem osiedli i przyjmują schematy postępowania zgodne z zachodnimi założeniami.

To znaczy jakie?

- Coraz popularniejsze stają się tzw. osiedla hybrydowe, czyli takie, które grodzone są częściowo. Przykładem tego typu inwestycji w Gdańsku jest City Park, gdzie płot poprowadzony jest tylko na granicy osiedla i parku oraz przy osiedlowym placu zabaw. Mieszkańcy sąsiadujących bloków mogą więc korzystać z boiska do gry oraz obiektów handlowo-usługowych znajdujących się na terenie osiedla, co w pewnym sensie rekompensuje im istnienie fizycznej bariery. Niektórzy badacze uważają, że tendencja do budowy osiedli hybrydowych będzie rosnąć. Na ich terenach najprawdopodobniej nadal będzie funkcjonował monitoring całodobowy, lecz jego działanie jest mniej odczuwalne niż płoty i ogrodzenia.

Same ogrodzenia też mogą mieć mniej złowrogi charakter. W literaturze urbanistycznej proponuje się płot niski, zbudowany z cegły bądź kamienia, otoczony siatką bądź kratą, a następnie obsadzony kolczastymi krzewami. Żywopłot nie tylko utrudnia wspinaczkę po murze, ale stanowi również element estetyczny, nawiązujący do środowiska naturalnego. Można też stosować płoty drewniane lub z siatki ogrodzeniowej. Ogrodzenie można obsadzić zielenią. Takie rozwiązanie umożliwia nadzorowanie terenu, a wykorzystana zieleń poprawia estetykę miejsca.

Bardzo ważne jest także, by na terenie osiedli grodzonych umieszczać właściwą liczbę bram i furtek. Ruch pieszy i kołowy nie może zostać zaburzony. W Europie Zachodniej powszechną praktyką są mury niskie bądź też nisko nasadzone żywopłoty. Powodują również fragmentaryzację przestrzeni, lecz ich rola nie jest na tyle drastyczna, co murów betonowych.

* Dominika Hubicka jest absolwentką gospodarki przestrzennej na Uniwersytecie Gdańskim, w lipcu obroniła pracę magisterską pt. "Problematyka grodzenia przestrzeni miejskiej na przykładzie miasta Gdańska"

Dominika Hubicka, absolwentka gospodarki przestrzennej na UG, autorka pracy magisterskiej o gdańskich osiedlach zamkniętych



Materiał przedrukowany za zgodą Gazety Wyborczej - Trójmiasto. Artykuł z dnia 24.08.2015

 

Aleksandra Kozłowska

24.08.2015 06:00

FOTO: archiwum GSM