W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem
Aktualności

wróć

Jak dobrze mieć sąsiada……

3 XII 2014, 10:26:00

Nikt z nas nie wybiera sąsiedztwa. Tego dobrego, uczynnego ani tego, który jest „zakałą” bloku czy klatki schodowej.

Trudno mi było zapamiętać kto mieszka w mojej klatce. O bloku już nie wspomnę. Pamiętam rozmowę ze znajomymi, którzy mi zadali pewnego dnia pytanie: ”a jak Ci się układa ze sąsiadami ?”. Przypomniałam sobie radosne obchodzenie Sylwestra, pieczenie babeczek do koszyczków wielkanocnych, ubieranie klatki schodowej na ślub sąsiadki, pielęgnowanie ogródków pod blokiem czy ostatnie pożegnanie tych, którzy odeszli. Ale były też sytuacje, które skłóciły ludzi mieszkających w jednej klatce schodowej.

W tym momencie uprzytomniłam sobie, że mam takiego sąsiada, którego „manię” wszyscy znają jednak nikt nie potrafi rozwiązać narastającego problemu. W trakcie innych rozmów, okazało się, że wiele klatek ma takiego „sąsiada”, którego najchętniej by nie chciał.

Są ludzie, którzy muszą mieć wszystko dla siebie. Każde wolne pomieszczenie należące do bloku aneksują bez pozwolenia dla siebie. I trzymają je wiele lat bez zgody, bez akceptacji wszystkich. Kiedy przychodzi moment, że muszą je opuścić –dzieje się im krzywda. Wtedy zaczynają walkę oczerniając, dokuczając, nie przebierając w słowa. Wszyscy są winni- tylko nie ON. To nie krzywda ogółu, który nie może korzystać z pomieszczeń, tylko krzywda tego co musi je opuścić.

Znajoma opowiadała mi, że w jej klatce mieszka osoba, która swoim nieartykułownym krzykiem przerywa sen innym. Wszyscy współczują, bo chora. Ale jak rozwiązać taki stan rzeczy?

Ale w tej goryczy znajduję promyki słońca. Poranny stukot obcasów pań biegnących do pracy, wesoła paplanina naszych pociech, uśmiechy na „dzień dobry” i poczucie, że są pode mną i nade mną sąsiedzi.(ri)