W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem
Aktualności

wróć

Z obserwacji malkontenta

14 XI 2014, 12:43:00

Drzwi. To pierwsze co spotkaliśmy w naszym nowym mieszkaniu. Były równe, jednakowe, popielate. A ile dały nam radości. Nasze pierwsze wejście do domu. Naszego domu.

Z czasem zaczęły zmieniać kolor. Każdy z nas upiększał jak mu się podobało. Do dziś z nostalgią wspominam przypadki pomyłki sąsiadów. Nieraz późno w nocy ktoś pomylił klatki i budził nas myśląc, że to jego.

Ale każdy z nas wiedział do czego służy klamka i zamykał je za sobą.

Wkrótce nastąpił czas wymiany drzwi. Na ładniejsze, droższe, inne. Zamykaliśmy je przed sąsiadami, intruzami, złodziejami.

Przyszedł czas, że zmieniano wystrój klatki schodowej. Wymieniono domofony, drzwi i znowu zamykaliśmy je za sobą. Tylko, ze zmienili się sąsiedzi, którzy przychodzili a na ich miejsce zamieszkali nowi. Różnie to bywało. Jednak odczuwaliśmy zmianę.

Drzwi do mieszkań pozostają zamknięte a drzwi do klatki schodowej – nie.

Trudno mi zrozumieć, że wchodząc lub wychodząc nie zamykamy tych najważniejszych drzwi. Zimą ochładzamy wnętrze klatki schodowej i przez to płacimy większe rachunki za ciepło. Mamy również „nieproszonych „ gości, którzy zabierają z klatek wiele cennych przedmiotów. I mamy marne wyobrażenie o naszych sąsiadach.

Spróbujmy przywrócić stan jaki był nam dany. Zamykajmy za sobą drzwi. Każde.(ri)