W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze.W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje dotyczące stosowanie cookies, w tym możliwości dokonania zmiany ustawień w zakresie cookies znajdą Państwo w naszej "Polityce Prywatności". X
Aktualności

wróć

Rośnie nam nowe pokolenie

5 I 2017, 11:26:00

Będąc na zakupach uśmiałam się z malucha, który próbował wytłumaczyć swojej (chyba) babci różnicę między komórką a tabletem. Jego zaangażowanie, zacięcie w tłumaczeniu było ogromne. Chcąc nie chcąc wysłuchałam całego "wykładu". I powiem szczerze -wiem o wiele więcej niż do tej pory. To kolejne pokolenie jest świetnie zorientowane w nowoczesnej technice. Kiedyś (ktoś bardzo mądry) stwierdził ,że kolejne przychodzące na świat pokolenia będą miały dłuższy kciuk od pozostałych palców. I pewnie tak będzie. Komórki i inne gadżety dla młodych nie mają żadnych tajemnic. Ale tajemnicą dla mnie pozostanie fakt, że nowe pokolenie nie umie trzech podstawowych słów : proszę, przepraszam, dziękuję. Dołożyłabym jeszcze jedno -dzień dobry.

Sama przekonałam się, że trudno jest od 7-10 latków wymagać szacunku i kultury. Blisko mnie mieszka rodzina z dziećmi. Przez 10 miesięcy próbowałam (w zastępstwie rodziców) nauczyć 9- latkę grzecznego mówienia "Dzień dobry". Chociaż różnią nas dwa pokolenia, pierwsza mówiłam powitanie. Młoda dama patrzyła na mnie z niedowierzaniem i ...... nie odpowiadała. Nie zrażona efektami kontynuowałam naukę. Po 10 miesiącach stwierdziłam, że moje pedagogiczne zapędy spełzły na niczym. No i przestałam. Zaliczyłam porażkę.

Moje pokolenie było uczone przez rodziców i nauczycieli grzecznego, z lekkim pochyleniem głowy mówienia powitania. Teraz – powiedzenie czegoś półgębkiem jest na porządku dziennym. To może wcale nie mówić? Po jakie licho druga strona ma się domyślać "co autor miał na myśli"?

Zbyt wiele wymagam? Może to i racja, ale dobre słowo i uśmiech mogą wiele zdziałać.

Bądźmy dla siebie uśmiechnięci, radośni a dzień będzie lepszy! Gnienieñska SM (ri)